Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

31-03-2018

XXV Tyska Droga Krzyżowa

 “Duchu  święty, wołam, przyjdź!”

 

“Duchu  święty, wołam, przyjdź!”, takie było hasło jubileuszowej, XXV Tyskiej Drogi Krzyżowej, która ulicami miasta przeszła w piątek, 23 marca.

Wszystko rozpoczęło się mszą o godz. 18 w kościele św. Krzysztofa, który jest patronem miasta, a zakończyło ok. godz. 21 w kościele św. Marii Magdaleny zwanej matką tyskich kościołów.

Prowadził ją bp Marek Szkudło, tyszanin (który w tym roku obchodzi 40. rocznicę święceń kapłańskich).  Towarzyszyli mu dziekani obu tyskich dekanatów: ks. prałat Józef Szklorz i ks. Józef Sołtys oraz księża z różnych parafii w mieście.

Organizatorem tego modlitewnego przedsięwzięcia w piątek przed Niedzielą Palmową jest zawsze parafia bł. Karoliny. To tu 25 lat temu pojawiła się myśl o wyjściu z Drogą Krzyżową na ulice miasta, zrazu z paprocańskiej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa do parafii św. Jana Chrzciciela.  To był początek. Nim ustaliła się trasa z  Krzysztofa do Marii Magdaleny,  były jeszcze dwie inne: z Krzysztofa do Ducha św. i z Jana Chrzciciela do bł. Karoliny.

 W 2016 r., w Roku Miłosierdzia,  Droga Krzyżowa rozpoczęła się w kościele Ducha św., a zakończyła w kościele Miłosierdzia Bożego.

-  Zawsze gromadzi setki tyszan, niezależnie od trasy i pogody. Bywało w tej 25-letniej historii naszej Tyskiej Drogi Krzyżowej różnie.  Było i pięknie, ale  było też bardzo nieprzyjemnie. Szliśmy i w deszczu, i w 5-stopniowym mrozie. Byliśmy smagani zimnym wiatrem i śniegiem.  Ale każda pogoda jest dobra dla tych, którzy chcą wziąć udział w tym wielkim modlitewnym przedsięwzięciu - mówi organizator, ks. prałat Józef Szklorz.
– I zawsze możemy liczyć na pomoc służb mundurowych naszego miasta. Dzięki zaangażowaniu policji mamy zapewnione bezpieczeństwo na całej trasie.

Ogromną wartością Tyskiej Drogi Krzyżowej jest muzyczna oprawa w wykonaniu zespołów parafii bł. Karoliny: “Effata” i scholi młodzieżowej.

-Cieszymy się, że jeszcze nigdy nie zabrakło wśród naszej młodzieży chętnych do niesienia krzyża oraz nagłośnienia, dzięki któremu nasz głos dociera nie tylko do wszystkich uczestników procesji, ale również do mieszkańców, którzy z różnych powodów pozostali w domach – mówi ks. prałat Józef Szklorz.

Tyska Droga Krzyżowa jest trochę jak rzeka, która rośnie na trasie swojego biegu. U celu nigdy nie jest taka sama jak na starcie.

-Nie wszyscy mogą być z nami już na mszy, ale starają się przynajmniej wspólnie wyruszyć o dziewiętnastej, a ci, którym i to nie jest dane, dołączają do nas na trasie. Tak jest czasem również z księżmi, którzy dochodzą po swoich obowiązkach w parafiach. Ważne, że te wszystkie osoby czują potrzebę uczestniczenia w tym naszym wspólnym przemarszu, choćby tylko w jakiejś jego części. Bardzo cieszy nas udział władz miasta, z prezydentem na czele, który w miarę mozliwości również uczestniczy w tym naszym modlitewnym dziele integrującym całe miasto – mówi organizator.

Podczas zeszłorocznej, XXIV Tyskiej Drogi Krzyżowej, ks. dr Tomasz Wojtal, ówczesny wikary parafii bł. Karoliny, a dziś dyrektor Ośrodka Spotkań i Formacji w Brennej, pwoiedział wprost: “Dobrze, że tu jesteś, dobrze, że zdecydowałeś się wyruszyć z Chrystusem ulicami tego miasta i modlić się za to miasto i jego mieszkańców. Czuj się więc posłanym. Twój wkład w życie tego miasta jest nieoceniony. Twoja modlitwa tego wieczoru, połączona z ofiarą pielgrzymowania wśród bloków i domów, ulic i parków, zakładów pracy i sklepów tego miasta to twoje świadectwo, to przecież twoje głoszenie Ewangelii. Idź i głoś! Jesteś posłany”.

Tradycją Tyskiej Drogi Krzyżowej są rozważania pisane przez różnych tyskich duszpasterzy.

Podczas XX Tyskiej Drogi Krzyżowej (tej najmroźniejszej) o. Emil Pacławski  mówił m.in. o postępującej anonimowości w społeczeństwie, o egocentryzmie,  roszczeniowej postawie, źle pojmowanej wolności, o zatracaniu zdolności widzenia granicy pomiędzy dobrem a złem.

- Coraz częściej nie potrafimy podać ilości grzechów ciężkich podczas spowiedzi św. Dopomóż mi, Chryste, bym umiał doliczyć się swoich upadków. żebym rozumiał swoją grzeszność, bo zaczynam się przyzwyczajać...  - mówił franciszkanin.

Wspomniany ks. dr Tomasz Wojtal, który był odpwoiedzialny za rozważanie zeszłorocznej Drogi Krzyżowej powiedział m.in.:

„To miasto potrzebuje bohaterów, świadomych chrześcijan, którzy wezmą na swe ramiona ciężar życiowych obowiązków, którzy nie odrzucą krzyża za cenę świętego spokoju, wygodnictwa czy moralnego kompromisu. Nie musisz szukać krzyża wyjątkowego, nie musisz rzeźbić swojego własnego modelu na wymiar, ale po prostu zacznij nieść krzyż twojej codzienności. Ta poprzeczna belka na twoich ramionach to może być twój syn, który wpadł w złe towarzystwo; mąż alkoholik; wredny szef w pracy; samotność w czterech ścianach. Czasami wszystko to waży o wiele więcej niż te 30-50 kilogramów twardego nieobrobionego drewna.

 To miasto potrzebuje wiary i przekonania w to, że krzyż uświęca, że krzyż ofiarowany dla kogoś lub za kogoś po prostu ma sens.

 Jezus, niesprawiedliwie obarczony krzyżem, mówi ci dzisiaj: Idź i głoś Ewangelię swoim cierpieniem, swoim płaczem, swoim cichym przyzwoleniem na krzyż. To głoszenie bez słów może przynieść większe i piękniejsze owoce, niż niejedno wyrecytowane kazanie”.

W tym roku autorem rozważań był sam ks. prałat Józef Szklorz. Dużo w nich było cytatów z Ewangelii.  „Przyszedłem  ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął”, to jeden z nich, a potem padły takie słowa: „Widzisz, jak płonie? Czy dasz się rozpalić tym ogniem?”

A w jednej z ostatnich pieśni młodzież śpiewała: „Duchu święty, wołam, przyjdź! Bądź jak ogień duszy mej; bądź jak ogień w ciele mym, rozpal mnie...”

 

 

Jolanta Pierończyk

„Dziennik Zachodni”

 

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna