Błogosławiona Karolina
Pokaż menu

23-06-2018

Jezus walczy o nas

Nie tylko my walczymy, aby zachować Boga w sercu i być Mu wiernym, ale i On nieustannie walczy o nas. Puka do naszych serc, apeluje do sumień, posyła dobrych ludzi. Jednym słowem walczy o nas.

 

 „Nivaldo przyszedł na świat w południowej części São Paulo. Był najmłodszym z dziewięciorga dzieci urodzonych z różnych ojców. (...) W tej całkowicie dysfunkcyjnej rodzinie dominowała agresja. (...) Po rozstaniu rodziców pogłębiły się problemy finansowe (...). Dzieci zaczęły schodzić na złą drogę i rodzina powoli się rozpadała. (...)

 

W wieku dwunastu lat Nivaldo został zapisany do szkoły, ale nie wytrwał w niej długo. Nie zdążył się nauczyć czytać (...). Uzależnił się w tym czasie od narkotyków, a gdy miał piętnaście lat rozpoczął życie przestępcze. Omal nie został zamordowany i nie umarł z przedawkowania (...). Któregoś dnia, gdy bardzo cierpiał i chodził bez celu ulicami, nie wiedząc dlaczego, zatrzymał się naprzeciwko jakiegoś kościoła. Usiadł na chodniku i zaczął płakać. Podeszły do niego dwie młode dziewczyny i zaprosiły go do grupy młodzieżowej spotykającej się w tym kościele, ale Nivaldo odrzucił ich zaproszenie i wrócił do domu. Gdy usiadł przed nim, ponownie został zauważony przez te same dwie dziewczyny, które znów do niego podeszły i zaczęły opowiadać mu o Bogu.

 

Następnego dnia Nivaldo próbował popełnić samobójstwo, powodując wypadek przy pracy, ale przeżył. Doświadczył obecności Boga i po pewnym czasie sam zaczął szukać tamtej grupy młodzieży. Kiedy po raz pierwszy przyszedł na spotkanie, miał dziewiętnaście lat. Poczuł, że został przyjęty i że jest kochany. Postanowił, że będzie brał udział w spotkaniach (...). Kilkakrotnie upadał, wracając do narkotyków. Był to czas sporych trudności, ponieważ jego depresja i smutek pogłębiły się wraz ze śmiercią przyjaciela z grupy, który popełnił samobójstwo i zmarł na rękach Nivalda. Kilka dni po tym wydarzeniu chłopak wziął udział w Seminarium Życia w Duchu Świętym.

 

Z tej okazji, wobec wielkiego cierpienia, złożył Bogu propozycję, że jeśli Pan uwolni go ze wszystkich zniewoleń i złych emocji, będzie Mu służył, gdziekolwiek On go pośle. (...) W następnym tygodniu (...) prowadzący zaprosili wszystkich młodych, by ofiarować rok swojego życia na służbę Bogu. Praca miała polegać na pomocy w wychodzeniu z nałogu osobom uzależnionym od substancji chemicznych w jednej z nowo powstałych wspólnot.

 

Nivaldo poczuł, że Pan wzywa go do służby w takiej formie – i zdecydował się odpowiedzieć na to wezwanie. (...) Nivaldo spotkał mnie, księdza Henrique’a Porcu, tego samego roku, w którym dojrzewało przekonanie o tym, by powołać do istnienia Przymierze Miłosierdzia. (...) Nivaldo w tym czasie był już przemieniony przez Bożą łaskę i poszukiwał drogi konsekracji. Ewangelizował, uczestnicząc w ruchu TLC (Szkoła Liderów Chrześcijańskich), będącym przestrzenią nawrócenia dla wielu młodych, oraz w grupie młodzieżowej Dobrego Pasterza”.

 

 (H. Porcu, Nivaldo. Dobry łotr, Kraków 2017)

 

 

Fotoblog

Spacer wirtualny


Parafia


Dom w Wiśle

Kościół z lotu ptaka

Panorama

Siłownia

Grota solna